Węgorz czy viagra?

Co ma wspólnego węgorz z viagrą? Czy spożywanie ryb jest w stanie podnieść nasze libido? O tym, że niektóre organizmy wodne, przede wszystkim ostrygi, krewetki i małże, zaliczają się do najskuteczniejszych naturalnych afrodyzjaków, powszechnie wiadomo. Nieco mniej rozpowszechniona jest wiedza na temat podobnego działania ryb, no może poza przypadkiem słynnej japońskiej ryby fugu, która uważana jest za jeden ze „szlagierów” wśród pokarmów wzmagających pożądanie.

Egzotyczne morskie afrodyzjaki

Sławą pod tym względem cieszą się także zupa z płetwy rekina oraz solona ikra ryb, czyli kawior, szczególnie jego czarna odmiana, pochodząca od jesiotrowatych.

Zdecydowanie jednak nie opłaca się wydawać znacznych kwot na te specjały, a w wypadku fugu (rozdymki), która nieprawidłowo przygotowana, jest śmiertelnie trująca – dodatkowo jeszcze narażać życia.

Swojskie ryby też wzmagają popęd seksualny

By wzmocnić swój popęd płciowy lub potencję, wystarczy mianowicie sięgnąć po swojskiego pstrąga, węgorza czy sandacza, a z ryb morskich – np. po łososia, tuńczyka, sardynki albo solę. „Zwykłe” ryby bowiem – głównie dlatego, że również zawierają fosfor, wapń, cynk, jod i żelazo oraz witaminy: A, B i D – tak samo dobrze pobudzają libido. Co ciekawe, w odległej przeszłości, a konkretnie w średniowieczu, wykorzystywano je w tym celu w iście szokujący sposób: kobieta wkładała sobie żywą rybę do pochwy i trzymała ją tam tak długo, aż zdechnie, a następnie przyrządzała z niej potrawę dla swojego partnera...

Niezależnie od dociekań, czy i z jaką siłą określone dania rybne wpływają na ludzki popęd seksualny, jedno zostało naukowo dowiedzione. Otóż regularne jedzenie ryb, zwłaszcza bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, bardzo pozytywnie wpływa na jakość nasienia, stanowiąc tym samym naturalny sposób zapobiegania męskiej niepłodności. Warto, by panowie o tym pamiętali!

Facebook