Strach ma wielkie ości

Ości potrafią zepsuć nawet najlepszą potrawę z rybą w roli głównej. Aby temu zapobiec naucz się dobrze filetować ryby. Ości są koszmarem amatorów rybnych pyszności i faktycznie jednym z ważnych czynników ograniczających spożycie ryb. Lęk przed zadławieniem się nimi bywa niekiedy paniczny i potrafi skutecznie zniechęcić przeżywające go osoby do sięgnięcia po wiele rybnych specjałów lub po ryby w ogóle. Czy warto aż tak się bać?

Czym są ości?

Ości to nic innego jak skostniałe ścięgna, występujące tylko u ryb, ale nie u wszystkich gatunków. Funkcja tych szpilkowatych tworów – poza tym, co oczywiste, czyli usztywnianiem ciała – nie została jeszcze do końca poznana. Występowanie ości w mięsie ryb stanowi niewątpliwy dyskomfort dla jego konsumentów, jednak nie jest on taki sam w wypadku wszystkich atrakcyjnych kulinarnie gatunków.

W jakich gatunkach znajdziemy najwięcej ości?

Biorąc pod uwagę chociażby rodzime podwórko, za ościste uznać możemy takie ryby, jak: flądra, karaś, karp, leszcz czy szczupak, natomiast za mało ościste lub praktycznie pozbawione ości – takie, jak: dorsz, jesiotr, sandacz, sieja, sum lub węgorz (ogólnie gatunki słodkowodne są bardziej ościste od morskich).

Jak jeść ościste ryby?

Ryby zawierające ości należy jeść powoli, ze spokojem i przy dobrym oświetleniu (romantyczna kolacja przy świecach nie jest tu, niestety, najlepszym pomysłem), by móc skutecznie oddzielić ich mięso od potencjalnie niebezpiecznych dodatków. Chcąc sobie ułatwić zadanie, warto wybierać kawałki od ogona, gdyż w sposób naturalny są one mniej ościste. Wreszcie osoby, które najbardziej obawiają się ości, mogą zawsze zdecydować się na już oczyszczone z nich filety rybne, w której to postaci sprzedawana jest większość ryb mrożonych, jak również wiele ryb świeżych.

Naucz się dobrze filetować!

Smakosze powinni podjąć próbę opanowania sztuki samodzielnego filetowania ryb – np. korzystając z materiałów wideo dostępnych w Internecie. Będzie im do tego potrzebny specjalny nóż, tzw. fileciak, a także odpowiednia pęseta czy szczypczyki do wyjmowania ości. Sprawdzonym sposobem na ich łatwiejsze usuwanie jest też krótkotrwałe sparzenie kawałka sprawianej ryby we wrzątku albo wstępne jego przesmażenie (do momentu ścięcia mięsa). Drobne ości w zupie rybnej rozpuszczą się zaś, jeśli dodamy do niej kilka liści świeżego szczawiu.

Czy ości można jeść?

Na koniec rada najbardziej kontrowersyjna – tylko dla odważnych. Otóż najcieńsze, najdelikatniejsze, „włosowate” ości można zwyczajnie... bardzo dokładnie pogryźć i przełknąć. Nie wspominając już o tym, że są gatunki drobnych ryb, jak sardynki, szproty czy małe śledzie, które da się bezpiecznie konsumować razem z ościami. Pożytek z tego taki, że ich „szkieleciki” są jednym z najlepszych źródeł łatwo przyswajalnego wapnia, o czym powinni pamiętać np. chorzy na osteoporozę.

Teraz już tylko od Ciebie zależy, czy nauczysz się porządnie filetować ryby, a może chcąc zaoszczędzić nieco czasu kupować od razu filety. To już nie jest ważne. Najważniejsze jest to, że się zdrowo odżywiasz i sięgasz po ryby.

Facebook