Panga i tilapia czy swojski karp?

Czy egzotyczne gatunki ryb są równie zdrowe, jak te dobrze nam znane? Czym się różni karp od pangi? Dowiedz się, jakie ryby wybierać, aby czerpać z nich najwięcej korzyści. Coraz częściej sięgamy po egzotyczne gatunki ryb. Czynimy to, kierując się chęcią zmian, spróbowania czegoś nadzwyczajnego (rekin, żabnica) albo troszcząc się o stan naszego portfela (panga, tilapia). Zwłaszcza w tym drugim wypadku narażamy, niestety, na szwank swoje zdrowie. Zakupów warto dokonywać z głową!

Nie taka panga zdrowa!

Panga (sum rekini), bezoścista i bardzo tania ryba sprowadzana z Wietnamu, cieszy się u nas olbrzymim powodzeniem, wypierając z stołów głównie tradycyjnego karpia. Trzeba wiedzieć, że jest hodowana w specjalnych klatkach w ekstremalnie zanieczyszczonej rzece Mekong. Intensywnie tuczona specjalną karmą z dodatkiem witamin i przetrzymywana w olbrzymim zagęszczeniu, aby nie snąć masowo z powodu chorób, musi mieć podawane antybiotyki, środki przeciwgrzybiczne i sterydy. Zachodzą też uzasadnione podejrzenia, że do rozrodu jest zmuszana zastrzykami hormonalnymi, do których przygotowania wykorzystuje się mocz ciężarnych kobiet. Sama w sobie nie ma przy tym prawie żadnych wartości odżywczych, składając się jedynie z białka, soli oraz wody i będąc praktycznie pozbawiona spotykanych w mięsie innych gatunków ryb cennych kwasów tłuszczowych omega-3. Żeby tego było mało, niektórzy wietnamscy producenci pangi szprycują jej mięso polifosforanami wiążącymi wodę, a przy zamrażaniu znacznie przekraczają normę grubości glazury – wszystko po to, by sprzedawane przez nich filety były cięższe.

Uwaga na tilapię!

Nie mniej kontrowersji budzi inna popularna w Polsce ryba – tilapia, zwłaszcza w związku z tą częścią jej dostaw na krajowy rynek, która pochodzi z podejrzanych w tym samym stopniu co wietnamskie hodowli w Chinach. Podobnie jak w wypadku pangi, ze względu na na niski stosunek kwasów omega-3 : omega-6 i niskie stężenie kwasów EPA i DHA nie zaleca się spożywania tego gatunku osobom chorym na serce.

Skutki uboczne po spożyciu ryby maślanej

Dosłownie odczuć na własnej skórze można natomiast skutki spożycia jakże lubianej przez rodaków ryby maślanej. Smakuje nam ona świetnie (np. w knajpkach nad morzem), ale już w 2 godziny po jej zjedzeniu u niektórych osób pojawiają się wymioty, bóle brzucha, biegunka, wysypka, również ból głowy, a nawet gorączka. Wszystko to za sprawą drażniących nasz organizm białek i niestrawnych wosków, w które obfituje mięso tej ryby.

Czy warto zatem dla paru groszy oszczędności lub pod wpływem nachalnej reklamy usuwać z naszego rybnego jadłospisu pysznego, choć ościstego, karpia, wyśmienitego lina czy wspaniałego węgorza? Raczej nie, a już na pewno nie powinny robić tego kobiety karmiące i w ciąży, sercowcy oraz alergicy. Dla zatwardziałych innowatorów są poza tym inne, znacznie ciekawsze od opisanych propozycje kulinarne – wykwintny jesiotr czy smakowity sum afrykański.

Ryby należy jeść mądrze, bo czasami można sobie zaszkodzić całkiem nieświadomie. Przed zakupem ryby, której nie znamy, zawsze warto przeczytać na jej temat chociaż kilka podstawowych informacji.

Facebook