Nie tylko śledzie i dorsze

Które z ryb mają więcej wartości odżywczych? Czy ryby morskie są zdrowsze od tych słodkowodnych? Panuje powszechne przekonanie, że najwartościowsze z dietetycznego punktu widzenia są ryby morskie, jednak i te słodkowodne nie są pozbawione walorów odżywczych.

Co wyróżnia ryby morskie?

Rzeczywiście, ryby morskie mają tę przewagę nad słodkowodnymi, że jako generalnie tłustsze zawierają od nich nawet kilkadziesiąt razy więcej kwasów omega-3, należących do tzw. NNKT – niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych. Substancje te oprócz zasadniczego znaczenia dla właściwego funkcjonowania układu nerwowego i odpornościowego oraz np. dla stanu skóry i jej przydatków (włosów, paznokci) stanowią niezwykle skuteczny czynnik zapobiegający schorzeniom układu krążenia, przede wszystkim zawałowi serca (narody, których menu tradycyjnie obfituje w gatunki morskie, np. Eskimosi i Japończycy, o wiele rzadziej zapadają na chorobę wieńcową). Nie da się też ukryć, iż ryby żyjące w morzach i oceanach wyraźnie przewyższają te zamieszkujące jeziora i rzeki pod względem zawartości jodu, pierwiastka, którego niedobór powoduje niedomagania tarczycy, mające wielorakie, bardzo niebezpieczne konsekwencje.

Dlaczego warto jeść ryby?

Nie wolno jednak zapominać, że wszystkie ryby są źródłem pełnowartościowego, doskonale przyswajalnego białka zwierzęcego o średniej zawartości 16 – 20%, czyli zbliżonej do tej, z jaką mamy do czynienia w wypadku mięsa drobiowego, wołowiny czy wieprzowiny. Ponadto dostarczają wielu witamin i mikroelementów.

Co zawdzięczamy słodkowodnym?

Chudsze gatunki słodkowodne (np. sandacza, jesiotra, szczupaka) można śmiało polecić osobom stosującym dietę niskotłuszczową, a jednocześnie niezagrożonym chorobami kardiologicznymi. Sporo cennych witamin D i A, z których pierwsza ma wpływ m.in. na stan układu kostnego, druga natomiast – na skórę i narząd wzroku, zawierają takie tłuste i tłustsze ryby wód słodkich, jak: węgorz, pstrąg i karp.

Mięso zwierząt rzeźnych warto więc jak najczęściej zastępować mięsem rybim każdego rodzaju, przy czym gatunki słodkowodne, również bogate w białko i witaminy (np. z grupy B), niekiedy okazać się mogą nawet bezpieczniejszym rozwiązaniem żywieniowym. W zdecydowanie mniejszym stopniu od morskich są bowiem narażone na bytowanie w środowisku skażonym metalami ciężkimi (szczególnie rtęcią i ołowiem), dioksynami i innymi szkodliwymi substancjami (zagrożenia takie dotyczą np. długowiecznych tuńczyków czy żyjących przy dnie bałtyckich płastug), co winniśmy brać pod uwagę kupując ryby nieznanego pochodzenia. Poza tym zawsze lepiej zjeść niedrogiego karpia bądź leszcza niż ze względów finansowych całkowicie wykluczyć potrawy rybne ze swojego jadłospisu.

Tak naprawdę wszystko zależy od smaku ryby. Dlatego warto próbować wielu gatunków, a na pewno znajdziemy taką, w której się rozsmakujemy.

Facebook